sobota, 16 listopada 2013

Zdrowe coś na ząb, czyli orzeszki sojowe ! :)

W swoim przepisie korzystałam z soi, którą otrzymałam w przesyłce od Sante. 
Soja zawieraja bardzo dużo białka (nawet do 40%), które jest pełnowartościowe, a jego skład aminokwasowy jest najbardziej, spośród produktów roślinnych, zbliżony do białka mięsa. Oprócz dużej ilości białka roślina ta jest źródłem węglowodanów i tłuszczów (nawet do 20%), w tym najzdrowszych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Stąd suche ziarna soi są nieco bardziej kaloryczne od ziaren grochu czy fasoli: 100 g suchych ziaren soi dostarcza 385 kcal, a grochu i fasoli – 290 kcal. Ziarna soi są także obfitym źródłem węglowodanów, lecytyny (wzmacniającej układ krwionośny i układ nerwowy), genisteiny (zapobiegającej nowotworom), flawonoidów, fito estrogenów (roślinnych hormonów, które łagodzą zaburzenia hormonalne oraz pomagają w profilaktyce chorób nowotworowych i krążenia) i błonnika (o. 10%). Soja zawiera także specjalne substancje przeciwdziałające utlenianiu, co zapobiega jełczeniu tłuszczu w nasionach i w surowym oleju. Jest produktem bezglutenowym o właściwościach antymiażdżycowych, podwyższających odporność organizmu. Polecana jest starszym kobietom, gdyż łagodzi objawy menopauzy, nie powodując skutków ubocznych. Wpływa też na obniżenie poziomu cholesterolu i zwiększenie masy kostnej.

Takie orzeszki są idealnym rozwiązaniem na szybką i pełnowartościową przekąskę, znikają w ekspresowym tempie, ich przygotowanie nie jest czasochłonne, trzeba jedynie wcześniej to zaplanować i moczyć ziarna soi w wodzie przez minimum 12 godzin. Nigdy wcześniej sama nie kupowałam soi, dopiero Sante mnie ''zmusiło'' to wprowadzenia do swojej diety nowego warzywa strączkowego :) Raz kupiłam sobie tofu, ale nie za bardzo przypadło mi do gustu, pewnie nieumiejętnie je przygotowałam. Takie sojowe orzeszki są dostępne w sklepach, jednak wykonanie ich samemu w domu bardziej się opłaca, a smakują tak samo, dodatkowo sami możecie wybrać wasz ulubiony smak :)


 Trochę nie ma sensu pisać dokładnych skłaników, bo jedynym niezmiennym jest dowolna ilość ziaren soi. Dodatkowo musicie wybrać swoje ulubione przyprawy, ja dodałam jedynie sól i słodką paprykę, ale idealnie nadadzą się również zioła prowansalskie, chilli, granulowany czosnek, suszona cebula. Ziarna soi należy pozostawić namoczone w wodzie na całą noc, potem odlać wodę, posypać przyprawami i przesypać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Takie ''orzeszki'' piec w 180 stopniach przez 50 minut. Powinny być naprawdę chrupiące. Mam wątpliwości, czy mój piekarnik w mieszkaniu, które teraz wynajmuję trzyma tempareturę, dlatego kontrolujcie czas, bo możliwe, że 40 minut wystarczy, a 50 sprawi, że soja się przypali, bądźcie czujni :)


12 komentarzy:

  1. Ciekawe, muszę wypróbować:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam je! Pyszne i chrupiące :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. nie wiem jak następnego dnia, bo nie dotrwały, ale po wyjęciu z piekarnika zdecydowanie chrupią! :)

      Usuń
  4. Kolejna propozycja do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. podobnie widziałam,ale z ciecierzycy . A czuć smak soi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niewiele produktów sojowych próbowałam, tofu mi raczej niesmakowało, parówki sojowe są bardzo dobre, ale w nich nie czuję smaku soi, tutaj też jest raczej niewyczuwalny, ale może dzięki dużej ilości przypraw

      Usuń
  6. moim zdaniem nie czuć smaku soi, orzeszki są świetne. Zrobiłam więcej, więc mogę potwierdzić, że na drugi dzień są nadal chrupiące :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pytanie kupiłem Paszke 350Gram Na ile porcji mam to rozłożyć lub ile jest tu na zdjęciu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na zdjęciu jest około 150 - 200 g przed namoczeniem, po namoczeniu soja znacznie zwiększy objętość i ciężar

      Usuń
    2. krótko ZAJEBIStE,tylko u mnie nie są tak duże jak na zdjęciu może to tylko złudzenie optyczne ;) i u mnie 40 to niektóre lekko się przypaliły ;)

      Usuń
  8. super sprawa! dzięki :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...